Category Archive w kraju

POLSKI SKANSEN ENERGETYCZNY

W najbliższy piątek zwołano zjazd nadzwyczajny Sejmu, w którym głównym punktem będzie debata na temat podwyżek cen prądu na rok 2019.  Podwyżek wiążących się bezpośrednio ze wzrostem cen za emisję CO2 wprowadzoną przez Unię Europejską rosnącą o 500%. Jak wiemy właśnie zakończył się szczyt klimatyczny w Katowicach na którym zapadły ważne decyzje mające na celu ograniczenie efektu rosnącego ocieplenia i grożącymi w związku z tym światu konsekwencjami. Na tym szczycie Polska dostała specjalną nagrodę ,,Skamieliny Roku’’. Nagroda przyznawana przez ekologów od 1999 roku. Nagroda… raczej anty nagroda dla państw, które są szczególnie niechętne nowoczesnej polityce na rzecz ochrony klimatu i kurczowo trzymają się paliw kopalnych. Pierwszy raz nagrodę dla Prezydencji oraz Rządu otrzymało Państwo,które było gospodarzem szczytu. Ale trudno się dziwić. Polska przez ostatnie trzy lata zrobiła duży krok wstecz w temacie poprawy klimatu na świecie.

            Wracając do tematu podwyżek prądu trzeba stanowczo podkreślić, że podwyżki będą dla wszystkich i to dość odczuwalne. Nie należy się zwieść zapewnieniom Pana Premiera, że ceny nie wzrosną. Pan Premier już nie raz mijał się z prawdą i jest człowiekiem niegodnym zaufania w jakiekolwiek sprawie. Co ciekawe w 2017 roku Rząd podniósł opłatę przejściową o 100 %. Po dwóch latach rządzenia redukcją tej opłaty o 95% chce wyrównać konsumentom zapowiadane podwyżki prądu. A czym jest ta owa opłata przejściowa na państwa rachunkach? Jest to opłata, która miała zasilić finanse związane z koniecznością  zwrotu pieniędzy przedsiębiorstwom z powodu zawieranych niezgodnie z unijnym prawem umów długoterminowych tzw. KDT. Opłata, która miała powoli wygasać w 2017 roku jednak wzrosła, ponieważ były to pieniądze, które rząd szuka u konsumentów na realizację inwestycji w sektor energetyczny pod hasłem niby bezpieczeństwa energetycznego. Teraz opłata ma jednak być obniżona. A więc z czego energetyka teraz będzie realizować inwestycje. Tego nie wie nikt. Sprawą zajmuje się Komisja Europejska i ma poważne wątpliwości co do  realizacji całego programu KDT. Kolejną opłatą na naszych rachunkach jest opłata przesyłowa, która ma wspierać modernizację sieci energetycznych, podobno są w opłakanym stanie. Ile pieniędzy przekazano na modernizację sieci energetycznych przez ostatnie trzy lata nie wiadomo. W każdym bądź razie temat niedoinwestowania polskich sieci pewnie wróci po wyborach w 2019. Jaki nie byłby wynik wyborów polskie sieci energetyczne wymagają modernizacji a zapłacą za to konsumenci. Następnym punktem projektu jest obniżenie opłat akcyzy na rachunku za zużycie prądu. No cóż to akurat żadna łaska ze strony rządu, ponieważ Polska ma jedną z najwyższych stawek (8 miejsce w Europie). Przykładowo polska firma zużywająca porównywalną ilość prądu z naszymi południowymi sąsiadami z Czech płaci niemal 5 razy więcej, a w porównaniu z Hiszpanią prawie 10 razy więcej. Jedno jest pewne wzrost opłat za emisję CO2 wzrósł na rok 2019 o 65%.

Oznacza to, że mimo ,,pomocy’’ ze strony Rządu ceny prądu wzrosną, a wraz z nimi wzrosną ceny wszystkich artykułów, które i tak przez ostanie trzy lata galopowały bardzo szybko. Z prostego rachunku łatwo wyliczyć: jeżeli prąd wzrośnie o 40% przy średnim krajowym rachunku na poziomie 260 zł/2mies da to po nowej stawce jakieś 365 zł/2miesiące. Rocznie wychodzi jakieś 630zł. W zamian od rządu dostaniemy obniżkę opłaty przejściowej o 40 zł rocznie i 90 zł rocznie mniej za akcyzę. A więc w sumie 130 złotych. Podwyżka więc wyniesie 500 zł rocznie. Ale jak mówi Pan Premier podwyżki nie będzie! Mówimy tu oczywiście o konsumentach detalicznych, podwyżka dla firm i przedsiębiorstw wzrośnie gigantycznie i trudno nawet ją przewidzieć. To wpłynie bezpośrednio na podwyżki wszystkich artykułów.

Ratunkiem mają być jeszcze przewidywane wpływy ze sprzedaży niewykorzystanych limitów emisji gazów cieplarnianych. No dobrze, w tym roku się udało, ale w związku ze wzrostem cen limitów w przyszłym roku już tak różowo nie będzie. Cała ustawa prawdopodobnie ma charakter gaszenia pożaru, jednorocznego rozwiązania ze strachu przed opinią publiczną. Wiadomo w 2019 rok wyborczy. Rząd nagle się obudził i zauważył palący problem, ale prezesi spółek energetycznych całą sytuację opisują krótko – chaos.

 Ciekawą tezę wysnuł ostatnio Pan Premier na swojej konferencji prasowej. Uśmiechnięty od uch do ucha stwierdził, że rząd przyjrzy się wydatkom ponoszonym przez spółki energetyczne na szeroko rozumiana promocję. No brawo Panie Premierze, po latach sponsorowania wszystkiego wszędzie przez energetykę zauważył Pan problem. Może tak skromnie podpowiem Panu, że należy jeszcze przyjrzeć się finansowaniu Polskiej Fundacji Narodowej, Polskiej Grupy Górniczej oraz pieniądzom, które pochłonęło zatrudnianie ,,swoich’’ na niespotykaną wcześniej skalę. Pieniądze zaoszczędzone w ten sposób mogły by znacznie poprawić kondycję finansową przedsiębiorstw, a pieniądze przekazać na rozwój inwestycji w OZE, zamiast próbować je ściągać od płatników rachunków w formie akcyz opłat przejściowych i stałych.

            I co dalej z polską energetyką? Anty nagroda z Katowic pokazuje, że czekają nas ciężkie czasy. W 2015 roku Polska poważnie zbliżyła się do wymogów UE w sprawie odnawialnych źródeł energii. Osiągnęliśmy poziom 15% z wymaganych 20% na rok 2025. Co mamy po kolejnych trzech latach rządu PiS… spadek do poziomu 11%. Poważny, wręcz niewyobrażalny krok wstecz. Gdy cała Europa robi skok w kierunku ekologicznej energii, my jesteśmy czarną plamą na mapie Europy. Wypowiedzi Prezydenta i Premiera w Katowicach –  godne pożałowania i godne nagrody ,,Skamieliny Roku’’. Niestety kolejne decyzje i zapowiedzi rządu pchają nas w jeszcze gorszą pozycję. Ceny emisji CO2 będą rosły, a więc ceny energii z węgla również. Kolejne kraje zamykają kopalnie, wygaszają elektrownie węglowe…my inwestujemy w budowę nowych jednostek, ale i tak chwilowo i krótkowzrocznie.

Należy poruszyć również i ten temat,  istniejących już kopalni i elektrowni opalanych węglem brunatny. Otóż zgodnie z raportami wielu naukowców zajmujących się poruszaną tematyką, nasza energetyka stanie za kilka lat na skraju upadku. Największa na Świecie elektrownia opalana  węglem brunatnym w Bełchatowie, zapewniająca 22% zapotrzebowania kraju – perspektywa pracy około 15 – 20 lat !!! Adamów zamknięty. Konin między 7 a 20 lat do końca eksploatacji. Turów z najlepszymi perspektywami spośród wymienionych, około 30 lat eksploatacji. I to są filary polskiej energetyki! Co powstaje w zamian? Budowanych jest kilka bloków oczywiście opalanych węglem, ale bilans dla Polski wygląda w przyszłości tragicznie. Za 4-5 lat biorąc pod uwagę całą energetykę węglową, rok do roku ubywać nam będzie w kraju mocy produkcyjnej na poziomie 1000MW. Jaki Rząd ma pomysł na utrzymanie dotychczasowej produkcji? Tego nie wie jak widać sam Rząd, który uwstecznił projekty OZE i nie ma jasnej koncepcji energetycznej dla Polski. W budowie są bloki energetyczne w Opolu, Turowie i Ostrołęce. Ten ostatni to utopijny projekt o mocy 1000MW, który zwróci się w roku 2080. Czy to jakiś żart? Po za tym blok taki nie ma pełnej możliwości regulacji. Eksperci wskazują Ministrowi Tchórzewskiemu brak sensu inwestycji oraz lepsze rozwiązanie  czyli budowę dwóch bloków po 250-300 MW w regulacji od 35 do 100%. Po za tym abstrahując od pomysłu w Ostrołęce nie ma tyle węgla, a jej znaczenie w globalnym rynku będzie marginalne w porównaniu z Opolem, Jaworznem i Kozienicami. Wynika to z pobudek ekonomicznych związanych z dostarczaniem węgla. Ale co tam … budujemy i już. W podobnym tonie wypowiedziały się Polskie Sieci Energetyczne. Ale minister Tchórzewski jest na to wołanie głuchy. Jak się jednak okazuje to w sumie nawet Pan Minister nie wie czy ten blok w końcu powstanie. W styczniu tego roku miał być rozstrzygnięty przetarg ale jakoś się nie udało.

Wygaszanie z eksploatacji dużych zakładów energetycznych i kopalń prędzej czy później nastąpi. To nie tylko zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, to przede wszystkim dramat lokalnej społeczności, które za kilka lat zaczną w tych miejscach cierpieć. Oprócz pracowników zakładów, to tysiące osób współpracujących z gigantami na lokalnym rynku. Co rząd robi w celu ograniczenia skutków przemijającego czasu i tendencji w Europie? Niewiele… wystarczy popatrzeć na mieszkańców Turku i okolic. Społeczność karmiona mrzonkami i mitem o nieskończonych zasobach węgla, o inwestycjach w rozpoznawaniu nowych pokładów węgla, o tym że są podstawą energetyczną kraju, o tym że węgla starczy na kolejne 300 lat… w styczniu 2018 roku rozpoczęto likwidację kopalni i związanej z nią siłowni o mocy 600 MW. Rząd umyje ręce bo władzę sprawował właściciel prywatny, ale już niedługo to przed Rządem staną podobne wyzwania.

W innych regionach kraju Rząd nie prowadzi żadnej polityki mającej na celu ograniczeniu negatywnym skutkom nieuchronnego końca elektrowni opalanych kopalinami. Kolejne zapowiadane inwestycje w węgiel kończą się najczęściej fiaskiem z powodu braku opłacalności lub protestów mieszkańców. Rząd próbując się przymilić mieszkańcom przedstawiając propagandę, która ma ich uspokoić. Zapewnia o rozwoju polityki węglowej, wiedząc jednocześnie, że jest to droga do nikąd, ponieważ z upływem lat elektrownie węglowe przestaną być rentowne. W tych miejscach mieszka sól polskiej energetyki. Ludzie, którzy poświęcili swoje życie pracy dla dobra energetycznego kraju, w wielu wypadkach wykształceni w omawianym kierunku, chcący pracować na rozwój energetyczny kraju. Ale należy dać im szansę, a nie mamić propagandą. Potrzeba stworzyć warunki aby mogli rozwinąć się w kierunku innych źródeł pozyskiwania energii. Na to jednak potrzeba odwagi.

Nadal niezrozumiała dla wielu jest polityka Rządu w sprawie budowy OZE, a przede wszystkim działania na temat realizacji energetyki jądrowej. Kolejne trzy lata Prezes energetyki jądrowej w PGE wziął gigantyczną pensję mimo, że tak naprawdę Polska nie ma żadnego konkretnego pomysłu na rozwój tej koncepcji. Tak naprawdę nie wybrano jeszcze nawet lokalizacji budowy elektrowni jądrowej. Podobnie ma się w sprawie OZE. Rząd postanowił ,,zaorać’’ politykę związaną z OZE na rzecz nowej bliżej nieznanej perspektywy, zmieniające się jak pogoda za oknem. Do tego politycy PiS wyskakują z przeróżnymi ,,super’’ pomysłami. Na przykład finansowanie przez PGE budowy autobusów elektrycznych bodajże w Sanoku, pomysł po którym eksperci złapali się za głowy, a na giełdzie akcje spółki ostro pikowały w dół. Co do akcji PGE na giełdzie, to przez ostatnie trzy lata spadek wartości wyniósł około 50%. To jest obraz nieudolności pracy Rządu i to nie tylko w tej dziedzinie. Skala nepotyzmu, kolesiostwa  przy zatrudnianiu swoich oraz zniechęcenia pracowników do pracodawcy osiągnęła apogeum. Wielu z nich twierdzi, że to był najgorszy rok w energetyce pod wszystkimi względami od niepamiętnych czasów.

Podsumowanie trzech lat urzędowania Ministra Bańki

Przejmując Ministerstwo Sportu i Turystyki w 2015 roku, budżet ministerstwa z budżetu państwa wynosił 316 mln złotych.Trzeba wiedzieć, że ministerstwo jest finansowane z dwóch źródeł. Oprócz środków z Ministerstwa Finansów jest to również odliczenie z Lotto. Dzięki temu, że Polacy chętnie grają jest kwotą znacznie wyższą, niż ta z Ministerstwa Finansów. Dziś w przedstawionym projekcie budżetu kwota ze Skarbu Państwa spadła do 282 mln. Różnica 34 mln złotych, i tak z roku na rok coraz mniej. Oczywiście Minister tłumaczy, że ogólny budżet ministerstwa jest w takiej samej wysokości, ale czy jest tak w rzeczywistości? Inflacja w Polsce według GUS wynosi 2,5 %, co w przypadku całkowitego budżetu MSiT w wysokości 1250 mln zł strata wynosi ponad 31 mln. Przez trzy lata robi się łącznie niebagatelna kwota blisko 200 mln złotych. Ile infrastruktury sportowej można wybudować za takie pieniądze ? Dziesięć stadionów, 7 hal sportowych, o obiektach wielkości orlika nie wspominając. Ale Minister więcej pieniędzy w budżecie nie potrzebuje. Gdy sejmowa Komisja Sportu i Turystyki zaproponowała poprawkę do budżetu z dodatkowymi środkami, Minister stwierdził, że jest sceptycznie nastawiony do takiej propozycji. W głosowaniu sejmowa komisja głosami PIS propozycję odrzuciła. Przecież nie można wychodzić przed szereg skoro chce się w Toruniu pląsać w pierwszym rzędzie. W 2016 roku, pierwszy raz w historii, polski sport był finansowany od początku roku a nie jak to wcześniej bywało dopiero w marcu czy kwietniu. Dzięki Ministrowi Adamowi Korolowi, i przygotowanych przez niego rozwiązaniach, minister Witold Bańka mógł wejść z przytupem w odgrywaną przez siebie rolę. Niestety gdy już samemu przyszło działać zabrakło, nie wiem czy umiejętności czy może chęci. W końcu Minister też sportowiec, słaby bo słaby ale sportowiec. Zapomniał wół jak cielęciem był, gdy musiał na stypendium czekać kwartał, bo Ministerstwo nie przelewało środków. Może by Pan Minister podpytał poprzednika jak to zrobił? Może po za opowiadaniu bajek o zwiększonych budżetach, nowych inwestycjach warto by się zabrać za robotę? I na koniec jeszcze jedno. Kazik śpiewał kiedyś „Wałęsa dawaj moje 100 milionów”. Teraz powinniśmy zaśpiewać podobnie, Morawiecki gdzie jest nasze 300 milionów? Obiecywane przez Premiera po sukcesie polskich lekkoatletów w halowych Mistrzostwach Świata. Miały to być środki przeznaczone na infrastrukturę lekkoatletyczną. W sierpniu premier poszedł dalej, kolejne 300 baniek na hale lekkoatletyczne. I co? Nic. Wszyscy wiemy, że Premier bajki pisze i nie należy mu wierzyć w żadne wypowiadane zdanie, o tyle Minister jako były sportowiec powinien chyba mieć honor i walczyć o swoich młodszych kolegów. Siatkarze są kolejną grupą, która również oczekuje na spełnienie obietnic.Pozowanie przed kamerami ze sportowcami odnoszącymi sukcesy zawsze jest w modzie. Gorzej gdy przyjdzie porozmawiać o konkretach. Kasy brak, przynajmniej w budżecie jej nie ma. Miało być 300 baniek została jedna Bańka. Obiecać można wszystko, ale może zanim się to zrobi warto najpierw sprawdzić własne rozporządzenia  KPRM i MSiT czy w ogóle można przekazać takie środki. Trzy lata pracy i pusta Bańka z populizmem, niespełnionymi obietnicami i stagnacją w inwestycjach. Ważne, że u Ministra w kieszeni się kasa zgadza. Natomiast krok taneczny na Jasnej Górze i w Toruniu przećwiczony. Na Bal Sportu się przyda.Niestety wszystkie obietnice pękły jak Bańka mydlana.

Prawdziwe oblicze Premiera

 

Dzisiaj wraz z Adamem Korolem, Dariuszem Dziekanowskim i Jakubem Rutnickim spotkaliśmy się
z dziennikarzami na konferencji prasowej. Niestety tym razem nie świętowaliśmy kolejnych sukcesów Polskich sportowców. Przyszło nam się pochylić nad słowami premiera Morawieckiego, który w bezczelny sposób wypowiedział się na temat Roberta Kubicy.

Być może należy zapytać Pana Morawieckiego  kiedy jest prawdziwy? Wtedy gdy jako Premier, który rzekomo nie prowadzi kampanii robi medialny szum przed wyborami, spotykając się z odnoszącymi sukcesy sportowcami? Czy też może  wtedy gdy jako oderwany od rzeczywistości bankier, raduje się
z koszmarnego wypadku Roberta Kubicy? Jedno jest pewne, takim zachowaniem Morawiecki obraził wszystkich polskich sportowców. Panie Premierze wiem, że Panu wstyd ale proszę mieć honor i przeprosić!

Aby załagodzić fatalną atmosferę wokół Pana Premiera dowiadujemy się, że Orlen,  Spółka Skarbu Państwa ma przekazać 40 milinów na rzecz startu Roberta Kubicy w Formule 1. Pytam się więc gdzie jest Fundacja Narodowa, która pozyskała ogromne środki od państwowych spółek w celu promocji Polski za granicą. Dlaczego fundacja nie weźmie na swoje barki finansowania tego szczytnego celu. Wszak występy Pana Roberta w F1 z pewnością promowały by Polskę w świecie. Na pewno byłoby to wydarzenie dużo bardziej poważne niż finansowanie rejsu dookoła świata łódką zbudowaną poza granicami naszego kraju. Bolid z napisem ,,niepodległa’’ byłby zauważony na całym świecie.

Never give up!

Każdego dnia walczą i nigdy się nie poddają. Pacjenci i ich rodziny codziennie zmagają się z ciężką chorobą jaką jest nowotwór. By ich wesprzeć w tej okrutnej bitwie można z nimi po prostu być, można zjednoczyć się i pokazać, że nie są sami w bólu i cierpieniu, że my też wierzymy w zwycięstwo i nigdy się nie poddamy. Tak jak oni!

Drużyna Szpiku to ekipa dająca tą nadzieję, pokazująca, że waleczne maluchy nie są same, że bardzo nam zależy na uśmiechu Onkoludków i ich rodzin. Jestem niezwykle dumny, że zaproszono mnie do tak wspaniałej Drużyny. Drużyny która każdego dnia uczy mnie doceniać życie, zdrowie i szczęście, które mnie spotyka u boku kochającej rodziny i przyjaciół.

Kilka dni temu miała miejsce nadzwyczajna sesja zdjęciowa na koronie Stadionu Miejskiego w Poznaniu autorstwa Adama Ciereszko. To dla niektórych zdobycie szczytu, pokonanie własnych lęków, niezapomniana przygoda ale przede wszystkim jest to wyraz naszej solidarności z chorymi dzieciakami! To wszystko działo się po to by na ich twarzach zagościł uśmiech, by głośno zrobiło się o Dryżynie Szpiku, by każdy wiedział, że może pomóc! Każdy z Was może zostać krwiodawcą, może być potencjalnym dawcą szpiku, wspierać Drużynę Szpiku, zostać wolontariuszem i chociażby spędzać czas z pacjentami szpitali onkologicznych! Z wysokości 60 metrów nad ziemią, razem z Ambasadorami Dryżyny Szpiku chcieliśmy zawołać do naszych Onkoludków – NEVER GIVE UP – NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ!!!

To była niesamowita sesja.

Noworoczne Spotkanie Rodziny Olimpijskiej 2017

Noworoczne Spotkanie Rodziny Olimpijskiej 2017 to uroczystość  organizowana w Centrum Olimpijskim PKOI. Spotkanie miało na celu sportowe podsumowanie ubiegłego roku. Podczas imprezy zostały wręczone nagrody dla wybitnych sportowców którzy w minionym roku osiągnęli największe sukcesy w polskim sporcie. Miłą niespodzianką było uroczyste pożegnanie jakie przygotowali organizatorzy dla sportowców którzy w roku 2016 zakończyli wyczynowe kariery. Wśród nich byłem ja oraz Anna Rogowska (skok o tyczce) i Tomasz Majewski (pchnięcie kulą).
Było to znakomite uhonorowanie mojej kariery sportowej oraz podziękowanie Polskiego Komitetu Olimpijskiego dla Mistrza Olimpijskiego, Mistrza  Świata, za wiele medali z imprez mistrzowskich oraz godnego reprezentowania naszego kraju na arenie międzynarodowej. Trzeba przyznać, że zdecydowanie była to jedna z bardziej wzruszających chwil w moim życiu.

Bardzo dziękuję całej Rodzinie Olimpijskiej, kibicom, szczególnie tym, którzy byli ze mną również w chwilach kiedy sukcesy były mniejsze, czy też były momenty niepowodzeń, kontuzji, dziękuję z całego serca. Dziękuję za wiarę w moje siły do samego końca i nieocenione psychiczne wsparcie moim trzem wspaniałym kobietom: żonie Marcie, córce Mai i siostrze Michalinie.

#PolskaObywatelska – Podlasie

W środę, 23 listopada, wraz z silną grupą posłów Platformy Obywatelskiej miałem przyjemność gościć w województwie podlaskim w ramach rozmów z Polakami o stanie państwa, potrzebnych zmianach i roli Platformy w opozycji. Wraz z przewodniczącym klubu PO Sławomirem Neumannem, Ewą Kołodziej oraz Zofią Czernów odwiedziliśmy Goniądz w powiecie Monieckim. Spotkanie było bardzo interesujące, mieszkańcy bardzo aktywnie brali w nim udział i zadawali wiele trudnych i trochę łatwiejszych pytań na które staraliśmy sie odpowiadać. Największym zainteresowaniem, co poniekąd zrozumiałe, cieszyły się zagadnienia związane z planowaną reformą oświaty i idącymi wraz z nią zagrożeniami. To na pewno nie ostatnia nasza wizyta w tym miejscu, ruszamy dalej w Polskę. Chcemy dotrzeć do każdego powiatu by wysłuchać głosu wszystkich Polaków oraz rozmawiać z Państwem o programie #PolskaObywatelska

15205797_1282495841813248_478613833_o

 

Ochrona życia??

Aborcja, In vitro, badania prenatalne… Co będzie następne? Badanie ginekologiczne? Może by tak zakazać ginekologicznego leczenia kobiet by nie gorszyć Chrześcijan? Właściwie dlaczego by nie wrócić do czasów gdy lekarze w specjalnych przepaskach na oczach badali swoje pacjentki? Co jeszcze zrobi partia PiSu by zdobyć poparcie zwolenników Kościoła Katolickiego? Wszystko dla przyzwoitości? A może to jednak nie kwestia moralności i etyki a zwyczajne uprzedmiotowienie kobiety, odebranie jej praw i godności? Jak wiadomo w hierarchii Kościoła Katolickiego to mężczyzna jest panem i władcą. [kobieta nie może wynosić się nad męża (1 Tymoteusza 2:12) żony mają być podporządkowane swoim mężom (Kolosan 3:18)]

Uczestniczę w dyskusjach na temat aborcji. Słucham zwolenników całkowitego jej zakazu. Odnoszę wrażenie, że dla tych fanatyków religijnych podbrzusze kobiety to siedziba zła. Trzeba nad tym przejąć kontrolę, tępić, terroryzować, zniszczyć.  Bo właśnie tak kojarzy się ta agresywna ochrona życia poczętego. A wszystko to pod piękną nazwą „W obronie życia”. Mimo wszystko nie każdego życia.

Orygenes (jeden z ojców Kościoła, komentator Pisma Świętego) w III wieku n.e. wysunął teorię o duszy płodów i pouczał, że  w każdym przypadku trudnego porodu można poświęcić matkę, ale dziecko musi przyjść na świat i oczywiście zostać ochrzczone, w przeciwnym razie jego dusza będzie skazana na wieczne potępienie.

Polska, wiek XXI, centrum Europy… Co u nas? Wracamy do praktyk uczonych z III wieku gardzących grzesznymi z natury kobietami.

Przypominam, że w czasach panowania Kościoła żaden lekarz nie dotknął nagiej kobiety i grzesznego podbrzusza, nie wszedł nawet do pokoju gdzie trwał właśnie poród. Myślę że to kwestia czasu by wrócić do tego punktu.

400 tysięcy podpisów pod projektem ustawy zapewniającej pełną ochronę życia. Sporo. Zastanawiam się tylko kto stoi za grupą hołdowników projektu ustawy. Czy wśród tej grupy fanatyków jest chociażby jedna osoba, która nosiła pod sercem zdeformowane dziecko, bez mózgu, z jednym oczkiem, z organami na wierzchu? Dziecko skazane na szybką śmierć i ogromne cierpienie? Czy ktoś z sojuszników ustawy był w zagrożonej ciąży, czy ktokolwiek chciał poświęcić żonę, matkę czy córkę gdy jej życiu zagrażało niebezpieczeństwo? Naprawdę? Mówiliście wówczas „sorry” musisz umrzeć dla dobra płodu? Jego życie jest święte twoje niestety już nie! Proszę nam opowiedzieć drodzy wyznawcy tych świętych teorii życia nienarodzonego jak pozwoliliście swojej nastoletniej córce urodzić dziecko z gwałtu? Są tu tacy? A czy wśród Was entuzjastów podpisanej ustawy pomyślał ktoś o pomocy chorym, których czynności życiowe ograniczają się do oddychania a reszta to cierpienie. A może zamiast marnować czas i energię skupicie się właśnie na pomocy chorym, cierpiącym, wprowadzicie projekty ustaw wspierające rodziny chorych i ich samych. Może pomożecie już tym okaleczonym? Ilu z Was może pochwalić się bohaterskim poświeceniem w obronie życia?? Myślę, że nie znajdę Was wielu, a może żadnego realnego przykładu, który opowie mi historię obrony życia którą głosicie. Zatem milczcie. Nie macie o tym pojęcia…

Bieg po nowe życie

W sobotę 17 września wziąłem udział w 9 edycji „Biegu po Nowe Życie”. Patronat nad imprezą od 2007 roku sprawuje PZU, a ambasadorem jest Przemek Saleta, który zapoczątkował inicjatywę oddając nerkę swojej córce. Celem tego wydarzenia jest uświadomienie społeczeństwa w temacie transplantacji oraz świadomego dawstwa narządów do przeszczepu i przeszczepu rodzinnego. W imprezie udział biorą ludzie znani w wielu dziedzinach. Razem biegną gwiazdy kina, aktorzy teatru, dziennikarze i sportowcy. Jednak najważniejszymi gośćmi są osoby po transplantacji skupieni w Polskim Stowarzyszeniu Sportu po Transplantacji. Przez kilka lat ideę wspierała para prezydencka Bronisław i Anna Komorowscy. Nad promocją wydarzenia pieczę sprawował również prof. Andrzej Chmura z Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego im. Dzieciątka Jezus w Warszawie.  Zgodnie z tradycją imprezy, składała się ona z marszu sztafet nordic walking. Wynik był oczywiście sprawą drugorzędną, a liczył się przede wszystkim udział jak największej liczby osób. W tym roku po raz kolejny na starcie stawiło się kilkaset osób. Podjęto również udaną próbę bicia Rekordu Guinnessa, 610 osób jednocześnie brało udział w lekcji prawidłowego nordic walkingu.  W sztafecie wystąpiłem razem z Panią Renatą Kaznowską – vice prezydent Warszawy i Piotrem Chojnackim.  Cała impreza była bardzo udana i cieszy , że w społeczeństwie wzrasta świadomość na temat potrzeb transplantologii. Wszystkich ludzi chciałbym poprosić i namówić do złożenia Oświadczenia Woli, dzięki któremu po śmierci nasze narządy uratują życie innym. Muszę wspomnieć o tym, że transplantologia to również przeszczep szpiku. Fundacja Dar Szpiku, którą wspieram od lat i nasza Drużyna Szpiku pomagająca przede wszystkim najmłodszym. Namawiam państwa do rejestracji w krajowym rejestrze dawców szpiku, które prowadzą regionalne centra krwiodawstwa. Możemy podarować życie innym… to nic nie kosztuje.

Lekkoatletyka dla każdego – Toruń!

Program „Lekkoatletyka dla każdego” to koncepcja popularyzacji lekkiej atletyki  jako sportu pierwszego kontaktu wśród dzieci i młodzieży. By być w przyszłości świetnym sportowcem nauczmy się podstaw lekkiej atletyki, nabierzmy umiejętności ogólnorozwojowych, niezbędnych w każdej innej dyscyplinie sportu. Pod okiem wykwalifikowanych nauczycieli, instruktorów i trenerów program ten ma za zadanie zachęcenie dzieci do zorganizowanej aktywności fizycznej i sportowej zabawy. Jest to inicjatywa finansowana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, zaangażowane są jednostki samorządu terytorialnego oraz wspierana przez sponsorów. Głównym jej zadaniem jest zainteresowanie młodzieży lekcjami w-fu, który nie musi się kojarzyć z nudnymi zajęciami bez polotu, może dać wiele radości i zbudować fundamenty pod przyszłych mistrzów.

Przez dwa dni (2-3 września) odbywał się Finał Nestle Cup w Toruniu. Można śmiało stwierdzić, że mieliśmy w Toruniu święto lekkiej atletyki. W zawodach finałowych w Toruniu wzięło udział około 600 dzieci z 16 województw, w związku z tym że każdy startował w 4 konkurencjach dało to około 2500 osobostartów. Mieliśmy do wyboru wieloboje sprinterski, wytrzymałościowy, skocznościowy, rzutowy oraz płotkarski. Każdy po wyborze swojego bloku wielobojowego miał do wyboru: dwie obowiązkowe konkurencje z danego bloku, np. w wieloboju rzutowym trzeba wybrać dwie konkurencje spośród rzutu młotem, dyskiem, oszczepem i pchnięcia kulą. Dodatkowo jedna konkurencja skocznościowa, spośród skoku w dal , wzwyż, oraz o tyczce, i jedna konkurencja sprinterska, spośród biegu na 100 i 300 metrów. Suma punktów ze wszystkich startów pozwoliła wyłonić najlepszych.

Ciekawym pomysłem organizatorów było wprowadzenie kolorowych koszulek. Każde województwo miało przypisane odpowiednie barwy. Ułatwiło to kibicom rozpoznawalność sportowców z danego regionu. Sprawiło to również, że całe zawody były kolorowe i miały fajny wymiar oglądalności. Zawody były klasyfikowane zarówno indywidualnie jak i drużynowo. Konkurencja drużynowa zbudowana była ze sztafety 7×150 metrów, a to z powodu 150-tej rocznicy firmy Nestle. Ciekawostką było, że na ostatniej zmianie występował trener, co pokazuje, że i on musi być stale w doskonałej formie.

Dzięki Polskiemu Związkowi Lekkiej Atletyki,  Ministerstwu Sportu oraz  firmie Nestle powstaje coraz więcej eventów związanych z lekką atletyką, podczas których wybierane są szkoły mogące się cieszyć daną imprezą. Swoje pokazowe występy mieli już okazję zaprezentować m.in. Lidia Chojecka, Paweł Czapiewski a teraz ja. Miejmy nadzieje, że szybko dołączą inne miasta i skorzystają z programu. Musimy wszyscy zrozumieć, że promocja lekkiej atletyki jest potrzebna, jest fundamentem wszystkich sportów.

Jedną z atrakcji finału Nestle Cup było przeprowadzenie przeze mnie lekcji w-fu w Zespole Szkół Nr 8 w Toruniu. Miałem przyjemność przedstawić młodzieży swoją ukochaną konkurencję czyli rzut młotem. Razem z dziećmi bawiliśmy się młotem przeznaczonym do nauki młodych adeptów.

Na zajęciach próbowaliśmy ćwiczeń związanych z rzutem młotem,  których niestety na tradycyjnym w-fie młodzież nie mam szans wykonywać. Wielka szkoda, że ten sprzęt nie jest na tych lekcjach używany. Sprzęt i ćwiczenia z nim związane nadają się świetnie do poprawy koordynacji. Należy nadmienić, że rzut młotem to jedna z najtrudniejszych konkurencji lekkoatletycznych, o czym nasi młodzi uczestnicy mogli się na własnej skórze przekonać, wykonując określone zadania. Zaprezentowałem młodzieży specjalny młot, służący przede wszystkim do zabawy. Zabawa przez sport, sport przez zabawę. Należy podkreślić, że aby zachęcić najmłodsze dzieci do sportu musimy pozwolić im się tym sportem bawić. Muszą z niego czerpać radość. Zabawkowy, miękki i bezpieczny młot z pewnością nikomu nie sprawi krzywdy, a jako pomoc dydaktyczna, może być używany nawet w salach gimnastycznych.

Po ćwiczeniach okazało się, że rzut do celu wypadł lepiej niż strzały na bramkę, nikomu  z uczestników nie udało się w bramkę trafić. W konkurencji rzutu do celu zdecydowanie  lepsze okazały się dziewczyny, którym gratuluję. Widocznie ostatnio poziom rzutu młotem  kobiet w naszym kraju jest na lepszym poziomie niż mężczyzn. A więc chłopaki bierzcie się do roboty.

Należy zauważyć, że na zajęciach przedstawiłem jedynie podstawowe ruchy okrężne, wykorzystywane w rzucie młotem, natomiast nie próbowaliśmy tego skoordynować dodatkowo z obrotami. Właśnie połączenie obu aspektów oraz wyrzut młota za siebie sprawia, że ta konkurencja jest tak trudna. Dlatego naukę rozpoczęliśmy tylko od podstaw. Po rozmowie z panem dyrektorem wiem, że  infrastruktura w szkole ma się nadal rozwijać i powstanie boisko do lekkiej atletyki, a wtedy z chęcią pokażę uczniom kolejne etapy nauki rzutu młotem

Najważniejsze oczywiście było to, że dzieciakom zajęcia się  spodobały. Z pewnością było dla nich to coś  innego, coś nowego. Mam nadzieję, że pośród biorących udział dzieciaków znaleźli się przyszli mistrzowie tej konkurencji. Mistrzowie, którzy będą kontynuować świetne osiągnięcia trwające przecież od wielu lat.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress