POLSKI SKANSEN ENERGETYCZNY

POLSKI SKANSEN ENERGETYCZNY

W najbliższy piątek zwołano zjazd nadzwyczajny Sejmu, w którym głównym punktem będzie debata na temat podwyżek cen prądu na rok 2019.  Podwyżek wiążących się bezpośrednio ze wzrostem cen za emisję CO2 wprowadzoną przez Unię Europejską rosnącą o 500%. Jak wiemy właśnie zakończył się szczyt klimatyczny w Katowicach na którym zapadły ważne decyzje mające na celu ograniczenie efektu rosnącego ocieplenia i grożącymi w związku z tym światu konsekwencjami. Na tym szczycie Polska dostała specjalną nagrodę ,,Skamieliny Roku’’. Nagroda przyznawana przez ekologów od 1999 roku. Nagroda… raczej anty nagroda dla państw, które są szczególnie niechętne nowoczesnej polityce na rzecz ochrony klimatu i kurczowo trzymają się paliw kopalnych. Pierwszy raz nagrodę dla Prezydencji oraz Rządu otrzymało Państwo,które było gospodarzem szczytu. Ale trudno się dziwić. Polska przez ostatnie trzy lata zrobiła duży krok wstecz w temacie poprawy klimatu na świecie.

            Wracając do tematu podwyżek prądu trzeba stanowczo podkreślić, że podwyżki będą dla wszystkich i to dość odczuwalne. Nie należy się zwieść zapewnieniom Pana Premiera, że ceny nie wzrosną. Pan Premier już nie raz mijał się z prawdą i jest człowiekiem niegodnym zaufania w jakiekolwiek sprawie. Co ciekawe w 2017 roku Rząd podniósł opłatę przejściową o 100 %. Po dwóch latach rządzenia redukcją tej opłaty o 95% chce wyrównać konsumentom zapowiadane podwyżki prądu. A czym jest ta owa opłata przejściowa na państwa rachunkach? Jest to opłata, która miała zasilić finanse związane z koniecznością  zwrotu pieniędzy przedsiębiorstwom z powodu zawieranych niezgodnie z unijnym prawem umów długoterminowych tzw. KDT. Opłata, która miała powoli wygasać w 2017 roku jednak wzrosła, ponieważ były to pieniądze, które rząd szuka u konsumentów na realizację inwestycji w sektor energetyczny pod hasłem niby bezpieczeństwa energetycznego. Teraz opłata ma jednak być obniżona. A więc z czego energetyka teraz będzie realizować inwestycje. Tego nie wie nikt. Sprawą zajmuje się Komisja Europejska i ma poważne wątpliwości co do  realizacji całego programu KDT. Kolejną opłatą na naszych rachunkach jest opłata przesyłowa, która ma wspierać modernizację sieci energetycznych, podobno są w opłakanym stanie. Ile pieniędzy przekazano na modernizację sieci energetycznych przez ostatnie trzy lata nie wiadomo. W każdym bądź razie temat niedoinwestowania polskich sieci pewnie wróci po wyborach w 2019. Jaki nie byłby wynik wyborów polskie sieci energetyczne wymagają modernizacji a zapłacą za to konsumenci. Następnym punktem projektu jest obniżenie opłat akcyzy na rachunku za zużycie prądu. No cóż to akurat żadna łaska ze strony rządu, ponieważ Polska ma jedną z najwyższych stawek (8 miejsce w Europie). Przykładowo polska firma zużywająca porównywalną ilość prądu z naszymi południowymi sąsiadami z Czech płaci niemal 5 razy więcej, a w porównaniu z Hiszpanią prawie 10 razy więcej. Jedno jest pewne wzrost opłat za emisję CO2 wzrósł na rok 2019 o 65%.

Oznacza to, że mimo ,,pomocy’’ ze strony Rządu ceny prądu wzrosną, a wraz z nimi wzrosną ceny wszystkich artykułów, które i tak przez ostanie trzy lata galopowały bardzo szybko. Z prostego rachunku łatwo wyliczyć: jeżeli prąd wzrośnie o 40% przy średnim krajowym rachunku na poziomie 260 zł/2mies da to po nowej stawce jakieś 365 zł/2miesiące. Rocznie wychodzi jakieś 630zł. W zamian od rządu dostaniemy obniżkę opłaty przejściowej o 40 zł rocznie i 90 zł rocznie mniej za akcyzę. A więc w sumie 130 złotych. Podwyżka więc wyniesie 500 zł rocznie. Ale jak mówi Pan Premier podwyżki nie będzie! Mówimy tu oczywiście o konsumentach detalicznych, podwyżka dla firm i przedsiębiorstw wzrośnie gigantycznie i trudno nawet ją przewidzieć. To wpłynie bezpośrednio na podwyżki wszystkich artykułów.

Ratunkiem mają być jeszcze przewidywane wpływy ze sprzedaży niewykorzystanych limitów emisji gazów cieplarnianych. No dobrze, w tym roku się udało, ale w związku ze wzrostem cen limitów w przyszłym roku już tak różowo nie będzie. Cała ustawa prawdopodobnie ma charakter gaszenia pożaru, jednorocznego rozwiązania ze strachu przed opinią publiczną. Wiadomo w 2019 rok wyborczy. Rząd nagle się obudził i zauważył palący problem, ale prezesi spółek energetycznych całą sytuację opisują krótko – chaos.

 Ciekawą tezę wysnuł ostatnio Pan Premier na swojej konferencji prasowej. Uśmiechnięty od uch do ucha stwierdził, że rząd przyjrzy się wydatkom ponoszonym przez spółki energetyczne na szeroko rozumiana promocję. No brawo Panie Premierze, po latach sponsorowania wszystkiego wszędzie przez energetykę zauważył Pan problem. Może tak skromnie podpowiem Panu, że należy jeszcze przyjrzeć się finansowaniu Polskiej Fundacji Narodowej, Polskiej Grupy Górniczej oraz pieniądzom, które pochłonęło zatrudnianie ,,swoich’’ na niespotykaną wcześniej skalę. Pieniądze zaoszczędzone w ten sposób mogły by znacznie poprawić kondycję finansową przedsiębiorstw, a pieniądze przekazać na rozwój inwestycji w OZE, zamiast próbować je ściągać od płatników rachunków w formie akcyz opłat przejściowych i stałych.

            I co dalej z polską energetyką? Anty nagroda z Katowic pokazuje, że czekają nas ciężkie czasy. W 2015 roku Polska poważnie zbliżyła się do wymogów UE w sprawie odnawialnych źródeł energii. Osiągnęliśmy poziom 15% z wymaganych 20% na rok 2025. Co mamy po kolejnych trzech latach rządu PiS… spadek do poziomu 11%. Poważny, wręcz niewyobrażalny krok wstecz. Gdy cała Europa robi skok w kierunku ekologicznej energii, my jesteśmy czarną plamą na mapie Europy. Wypowiedzi Prezydenta i Premiera w Katowicach –  godne pożałowania i godne nagrody ,,Skamieliny Roku’’. Niestety kolejne decyzje i zapowiedzi rządu pchają nas w jeszcze gorszą pozycję. Ceny emisji CO2 będą rosły, a więc ceny energii z węgla również. Kolejne kraje zamykają kopalnie, wygaszają elektrownie węglowe…my inwestujemy w budowę nowych jednostek, ale i tak chwilowo i krótkowzrocznie.

Należy poruszyć również i ten temat,  istniejących już kopalni i elektrowni opalanych węglem brunatny. Otóż zgodnie z raportami wielu naukowców zajmujących się poruszaną tematyką, nasza energetyka stanie za kilka lat na skraju upadku. Największa na Świecie elektrownia opalana  węglem brunatnym w Bełchatowie, zapewniająca 22% zapotrzebowania kraju – perspektywa pracy około 15 – 20 lat !!! Adamów zamknięty. Konin między 7 a 20 lat do końca eksploatacji. Turów z najlepszymi perspektywami spośród wymienionych, około 30 lat eksploatacji. I to są filary polskiej energetyki! Co powstaje w zamian? Budowanych jest kilka bloków oczywiście opalanych węglem, ale bilans dla Polski wygląda w przyszłości tragicznie. Za 4-5 lat biorąc pod uwagę całą energetykę węglową, rok do roku ubywać nam będzie w kraju mocy produkcyjnej na poziomie 1000MW. Jaki Rząd ma pomysł na utrzymanie dotychczasowej produkcji? Tego nie wie jak widać sam Rząd, który uwstecznił projekty OZE i nie ma jasnej koncepcji energetycznej dla Polski. W budowie są bloki energetyczne w Opolu, Turowie i Ostrołęce. Ten ostatni to utopijny projekt o mocy 1000MW, który zwróci się w roku 2080. Czy to jakiś żart? Po za tym blok taki nie ma pełnej możliwości regulacji. Eksperci wskazują Ministrowi Tchórzewskiemu brak sensu inwestycji oraz lepsze rozwiązanie  czyli budowę dwóch bloków po 250-300 MW w regulacji od 35 do 100%. Po za tym abstrahując od pomysłu w Ostrołęce nie ma tyle węgla, a jej znaczenie w globalnym rynku będzie marginalne w porównaniu z Opolem, Jaworznem i Kozienicami. Wynika to z pobudek ekonomicznych związanych z dostarczaniem węgla. Ale co tam … budujemy i już. W podobnym tonie wypowiedziały się Polskie Sieci Energetyczne. Ale minister Tchórzewski jest na to wołanie głuchy. Jak się jednak okazuje to w sumie nawet Pan Minister nie wie czy ten blok w końcu powstanie. W styczniu tego roku miał być rozstrzygnięty przetarg ale jakoś się nie udało.

Wygaszanie z eksploatacji dużych zakładów energetycznych i kopalń prędzej czy później nastąpi. To nie tylko zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, to przede wszystkim dramat lokalnej społeczności, które za kilka lat zaczną w tych miejscach cierpieć. Oprócz pracowników zakładów, to tysiące osób współpracujących z gigantami na lokalnym rynku. Co rząd robi w celu ograniczenia skutków przemijającego czasu i tendencji w Europie? Niewiele… wystarczy popatrzeć na mieszkańców Turku i okolic. Społeczność karmiona mrzonkami i mitem o nieskończonych zasobach węgla, o inwestycjach w rozpoznawaniu nowych pokładów węgla, o tym że są podstawą energetyczną kraju, o tym że węgla starczy na kolejne 300 lat… w styczniu 2018 roku rozpoczęto likwidację kopalni i związanej z nią siłowni o mocy 600 MW. Rząd umyje ręce bo władzę sprawował właściciel prywatny, ale już niedługo to przed Rządem staną podobne wyzwania.

W innych regionach kraju Rząd nie prowadzi żadnej polityki mającej na celu ograniczeniu negatywnym skutkom nieuchronnego końca elektrowni opalanych kopalinami. Kolejne zapowiadane inwestycje w węgiel kończą się najczęściej fiaskiem z powodu braku opłacalności lub protestów mieszkańców. Rząd próbując się przymilić mieszkańcom przedstawiając propagandę, która ma ich uspokoić. Zapewnia o rozwoju polityki węglowej, wiedząc jednocześnie, że jest to droga do nikąd, ponieważ z upływem lat elektrownie węglowe przestaną być rentowne. W tych miejscach mieszka sól polskiej energetyki. Ludzie, którzy poświęcili swoje życie pracy dla dobra energetycznego kraju, w wielu wypadkach wykształceni w omawianym kierunku, chcący pracować na rozwój energetyczny kraju. Ale należy dać im szansę, a nie mamić propagandą. Potrzeba stworzyć warunki aby mogli rozwinąć się w kierunku innych źródeł pozyskiwania energii. Na to jednak potrzeba odwagi.

Nadal niezrozumiała dla wielu jest polityka Rządu w sprawie budowy OZE, a przede wszystkim działania na temat realizacji energetyki jądrowej. Kolejne trzy lata Prezes energetyki jądrowej w PGE wziął gigantyczną pensję mimo, że tak naprawdę Polska nie ma żadnego konkretnego pomysłu na rozwój tej koncepcji. Tak naprawdę nie wybrano jeszcze nawet lokalizacji budowy elektrowni jądrowej. Podobnie ma się w sprawie OZE. Rząd postanowił ,,zaorać’’ politykę związaną z OZE na rzecz nowej bliżej nieznanej perspektywy, zmieniające się jak pogoda za oknem. Do tego politycy PiS wyskakują z przeróżnymi ,,super’’ pomysłami. Na przykład finansowanie przez PGE budowy autobusów elektrycznych bodajże w Sanoku, pomysł po którym eksperci złapali się za głowy, a na giełdzie akcje spółki ostro pikowały w dół. Co do akcji PGE na giełdzie, to przez ostatnie trzy lata spadek wartości wyniósł około 50%. To jest obraz nieudolności pracy Rządu i to nie tylko w tej dziedzinie. Skala nepotyzmu, kolesiostwa  przy zatrudnianiu swoich oraz zniechęcenia pracowników do pracodawcy osiągnęła apogeum. Wielu z nich twierdzi, że to był najgorszy rok w energetyce pod wszystkimi względami od niepamiętnych czasów.

About the author

Szymon Ziółkowski administrator

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress