Category Archive w kraju

Lekkoatletyka dla każdego – Toruń!

Program „Lekkoatletyka dla każdego” to koncepcja popularyzacji lekkiej atletyki  jako sportu pierwszego kontaktu wśród dzieci i młodzieży. By być w przyszłości świetnym sportowcem nauczmy się podstaw lekkiej atletyki, nabierzmy umiejętności ogólnorozwojowych, niezbędnych w każdej innej dyscyplinie sportu. Pod okiem wykwalifikowanych nauczycieli, instruktorów i trenerów program ten ma za zadanie zachęcenie dzieci do zorganizowanej aktywności fizycznej i sportowej zabawy. Jest to inicjatywa finansowana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, zaangażowane są jednostki samorządu terytorialnego oraz wspierana przez sponsorów. Głównym jej zadaniem jest zainteresowanie młodzieży lekcjami w-fu, który nie musi się kojarzyć z nudnymi zajęciami bez polotu, może dać wiele radości i zbudować fundamenty pod przyszłych mistrzów.

Przez dwa dni (2-3 września) odbywał się Finał Nestle Cup w Toruniu. Można śmiało stwierdzić, że mieliśmy w Toruniu święto lekkiej atletyki. W zawodach finałowych w Toruniu wzięło udział około 600 dzieci z 16 województw, w związku z tym że każdy startował w 4 konkurencjach dało to około 2500 osobostartów. Mieliśmy do wyboru wieloboje sprinterski, wytrzymałościowy, skocznościowy, rzutowy oraz płotkarski. Każdy po wyborze swojego bloku wielobojowego miał do wyboru: dwie obowiązkowe konkurencje z danego bloku, np. w wieloboju rzutowym trzeba wybrać dwie konkurencje spośród rzutu młotem, dyskiem, oszczepem i pchnięcia kulą. Dodatkowo jedna konkurencja skocznościowa, spośród skoku w dal , wzwyż, oraz o tyczce, i jedna konkurencja sprinterska, spośród biegu na 100 i 300 metrów. Suma punktów ze wszystkich startów pozwoliła wyłonić najlepszych.

Ciekawym pomysłem organizatorów było wprowadzenie kolorowych koszulek. Każde województwo miało przypisane odpowiednie barwy. Ułatwiło to kibicom rozpoznawalność sportowców z danego regionu. Sprawiło to również, że całe zawody były kolorowe i miały fajny wymiar oglądalności. Zawody były klasyfikowane zarówno indywidualnie jak i drużynowo. Konkurencja drużynowa zbudowana była ze sztafety 7×150 metrów, a to z powodu 150-tej rocznicy firmy Nestle. Ciekawostką było, że na ostatniej zmianie występował trener, co pokazuje, że i on musi być stale w doskonałej formie.

Dzięki Polskiemu Związkowi Lekkiej Atletyki,  Ministerstwu Sportu oraz  firmie Nestle powstaje coraz więcej eventów związanych z lekką atletyką, podczas których wybierane są szkoły mogące się cieszyć daną imprezą. Swoje pokazowe występy mieli już okazję zaprezentować m.in. Lidia Chojecka, Paweł Czapiewski a teraz ja. Miejmy nadzieje, że szybko dołączą inne miasta i skorzystają z programu. Musimy wszyscy zrozumieć, że promocja lekkiej atletyki jest potrzebna, jest fundamentem wszystkich sportów.

Jedną z atrakcji finału Nestle Cup było przeprowadzenie przeze mnie lekcji w-fu w Zespole Szkół Nr 8 w Toruniu. Miałem przyjemność przedstawić młodzieży swoją ukochaną konkurencję czyli rzut młotem. Razem z dziećmi bawiliśmy się młotem przeznaczonym do nauki młodych adeptów.

Na zajęciach próbowaliśmy ćwiczeń związanych z rzutem młotem,  których niestety na tradycyjnym w-fie młodzież nie mam szans wykonywać. Wielka szkoda, że ten sprzęt nie jest na tych lekcjach używany. Sprzęt i ćwiczenia z nim związane nadają się świetnie do poprawy koordynacji. Należy nadmienić, że rzut młotem to jedna z najtrudniejszych konkurencji lekkoatletycznych, o czym nasi młodzi uczestnicy mogli się na własnej skórze przekonać, wykonując określone zadania. Zaprezentowałem młodzieży specjalny młot, służący przede wszystkim do zabawy. Zabawa przez sport, sport przez zabawę. Należy podkreślić, że aby zachęcić najmłodsze dzieci do sportu musimy pozwolić im się tym sportem bawić. Muszą z niego czerpać radość. Zabawkowy, miękki i bezpieczny młot z pewnością nikomu nie sprawi krzywdy, a jako pomoc dydaktyczna, może być używany nawet w salach gimnastycznych.

Po ćwiczeniach okazało się, że rzut do celu wypadł lepiej niż strzały na bramkę, nikomu  z uczestników nie udało się w bramkę trafić. W konkurencji rzutu do celu zdecydowanie  lepsze okazały się dziewczyny, którym gratuluję. Widocznie ostatnio poziom rzutu młotem  kobiet w naszym kraju jest na lepszym poziomie niż mężczyzn. A więc chłopaki bierzcie się do roboty.

Należy zauważyć, że na zajęciach przedstawiłem jedynie podstawowe ruchy okrężne, wykorzystywane w rzucie młotem, natomiast nie próbowaliśmy tego skoordynować dodatkowo z obrotami. Właśnie połączenie obu aspektów oraz wyrzut młota za siebie sprawia, że ta konkurencja jest tak trudna. Dlatego naukę rozpoczęliśmy tylko od podstaw. Po rozmowie z panem dyrektorem wiem, że  infrastruktura w szkole ma się nadal rozwijać i powstanie boisko do lekkiej atletyki, a wtedy z chęcią pokażę uczniom kolejne etapy nauki rzutu młotem

Najważniejsze oczywiście było to, że dzieciakom zajęcia się  spodobały. Z pewnością było dla nich to coś  innego, coś nowego. Mam nadzieję, że pośród biorących udział dzieciaków znaleźli się przyszli mistrzowie tej konkurencji. Mistrzowie, którzy będą kontynuować świetne osiągnięcia trwające przecież od wielu lat.

Walczymy z dopingiem

Za nami XXXI Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Jako pięciokrotny olimpijczyk mocno ściskałem kciuki za wszystkich sportowców. Szczególnie polską reprezentację. Jedni wrócili z Brazylii w chwale, innym się niestety nie udało. Tym razem zamiast komentowania osiągnięć naszych zawodników jestem zmuszony skupić się na innych, niestety smutnych wydarzeniach z Igrzysk. Po raz kolejny nie obyło się bez wpadek dopingowiczów. Jedni zostali złapani bezpośrednio podczas igrzysk, innych poznamy pewnie za kilka lat.

Niestety przez wiele lat m.in. IAAF oraz inne organizacje sportowe sprawiały, że doping  nie był traktowany z najwyższą powagą. Wręcz tuszowano  i ukrywano afery dopingowe. Kary dla sportowców oszustów zbyt łagodne, często też z niezrozumiałych powodów skracane. Takie działanie było zwykłym oszukiwaniem  ,,czystych” sportowców i kibiców na całym Świecie. Sportowcy, którzy okazywali się po latach rzeczywistymi mistrzami nigdy nie zostali w sprawiedliwy sposób zrekompensowani. Cóż organizacje międzynarodowe niechętnie podchodzą do zaostrzenia prawa wobec dopingowiczów. Każda z nich chce uniknąć nagłośnienia przypadków dopingu w swoim gronie.  A rodzime związki i federacje nie są zobligowane do rekompensowania strat poszkodowanych wynikających z przypadków stosowania dopingu.

Bierność organizacji międzynarodowych i rodzimych, ograniczające ich, a wręcz nieistniejące prawo karne w tej dziedzinie powinno dać nam wszystkim do myślenia. Wydaje się, że jedynym rozwiązaniem problemu są zmiany do ustawy, określające zakres kar za stosowanie dopingu.  Tak jak to uczyniły w zeszłym roku Niemcy. Wszystkie kraje powinny podążać właśnie w tym kierunku. Tym bardziej, że sportowiec startujący na zawodach wysokiej rangi to koszta poniesione przez  budżet państwa. Przygotowanie zawodnika przez rok to kwota około 100 tysięcy złotych. Patrząc przez pryzmat przygotowania sportowca do Igrzysk Olimpijskich kwota rośnie do 1 miliona.  Czy zawodnik, który zamiast przywieźć medal, przywozi pozytywny wynik z laboratorium WADA nie dopuszcza się więc oszustwa finansowego? Czy nie jest to defraudacja, a wręcz kradzież publicznych pieniędzy z Ministerstwa Sportu czyli de facto pieniędzy płaconych przez Państwa w podatkach?

Moim zdaniem tak jest, dlatego też, wraz z Adamem Korolem zdecydowaliśmy się zainicjować poważną rozmowę w tym temacie i zaproponować odpowiednie zmiany do ustawy. Niemcy wytyczyli nową drogę w światowym sporcie i powinni być wzorem dla innych krajów. Oszustów należy karać bezwzględnie, poczynając od grzywien, kończąc na karach więzienia. Kary powinny objąć również wszystkie osoby zamieszane w doping. Nie tylko sportowców, ale i tych którzy: nakłaniają, wytwarzają, wprowadzają w obrót,  handlują,  przepisują, wwożą na teren Polski (oprócz uzasadnionych podstaw w leczeniu chorych). Należałoby również rozważyć nakazanie osobom tym, zwrotu wszystkich kosztów poniesionych przez Ministerstwo Sportu przynajmniej za ostatni rok przygotowań do imprez wysokiej rangi ( ME, MŚ, IO). Kolejną propozycją powinien być również dożywotni zakaz reprezentowania Polski przez zawodnika złapanego na stosowaniu środków dopingowych zarówno w kraju jak i na imprezach międzynarodowych.

Na dzień dzisiejszy wydaje się, że to jedyny sposób odstraszenia dopingowiczów. Federacje
i organizacje sportowe nie są w stanie na arenie międzynarodowej w sposób skuteczny walczyć z oszustami. Kary dyskwalifikacji są wręcz śmieszne wobec poniesionej winy. Kompletnie nie istnieje plan naprawy strat poniesionych przez prawdziwych medalistów. Nie ma możliwości zrekompensowania ich szkód sportowych i finansowych. Wysłanie medalu pocztą po kilku latach, jest wręcz żenującym działaniem niektórych organizacji. Tylko twarde reguły i  wzięcie odpowiedzialności karnej za swoje postępowanie przed sądem może okazać się skuteczne. Wszyscy powinniśmy powiedzieć dopingowiczom STOP!

Zapraszam również do obejrzenia konferencji prasowej PO na ten temat oraz ogólne podsumowanie igrzysk w Rio.

 

XV Festiwal Gwiazd Sportu czyli aktywny wypoczynek w Dziwnowie

Jubileuszowa edycja festiwalu w Dziwnowie trwała trzy dni (21-23.07.2016), był to szczególny czas i niezapomniane wrażenia. Atrakcje obchodów imprezy ukierunkowane były na wspólną sportową zabawę. W czasie trwania Festiwalu można było spotkać się ze sportowcami, których osiągnięcia, zdobywane tytuły i medale, zapisały trwały ślad w historii polskiego sportu.

Aleja Gwiazd Sportu to jedna z dziwnowskich wizytówek. Miejsce szczególne i pod wieloma względami wyjątkowe, bowiem ściśle związane z historią polskiego sportu. Replika mojego medalu była setną z kolei. To dla mnie fantastyczne wyróżnienie. W trakcie odsłony medalu, wróciło wiele wspomnień, wzruszenie, ogarniająca mnie radość nie miały końca.

Muszę przyznać że jestem zachwycony organizacją i całym przedsięwzięciem, szacunkiem do sportowców, ideą Festiwalu. Chciałbym serdecznie podziękować Burmistrzowi Dziwnowa Grzegorzowi  Jóźwiakowi oraz Jackowi Klimeckiemu za zaproszenie i wszystkim organizatorom za cudownie spędzony czas. To wspaniale, że są ludzie którzy organizują taki festiwal, w którym sportowcy przez kilka dni są dla ludzi i z ludźmi. Wspólnie spędzony czas z fanami sportu poprzez aktywny sport, zabawę, wspólne rozmowy, zdjęcia sprawił mi wiele radości.

w kwestii „orlików”

Od początku 2016 roku animatorzy sportu popadli w niełaskę Ministerstwa Sportu. Narodowy program zapoczątkowany przez rządy Platformy Obywatelskiej „Animator – Moje boisko Orlik 2010” od początku nie podobał się posłom PiS.  Przyczyny nieznane, być może nie rozumieli idei przyświecającej pomysłowi Platformy Obywatelskiej.  Niejednokrotnie bowiem szydzili z rządu PO, który szeroko szerzył  kulturę uprawiania sportu. Cóż fakty są takie, że powstało ponad 2600 obiektów wielofunkcyjnych z boiskami dla sportów drużynowych, bieżnie a przy niektórych sprzęt do crossfitu. Z obiektów korzystają wszyscy Polacy bez podziałów, dzieci, dorośli i seniorzy. W 2015 roku odnotowano ponad 20 milionów wejść osób korzystających z przeróżnej formy wypoczynku na sportowo.

Niestety wraz z nastaniem „dobrej zmiany” cały program został zaniechany pod pretekstem,  powstania nowego ,, lepszego” programu. Ministra Sportu nie interesuje, że dotychczasowy działał bardzo dobrze, a jedynym argumentem wydaje się to, iż program wymyślił ktoś inny. Oczywiście nie obyło się  bez wymiany zarządu Fundacji Rozwoju Kultury Fizycznej opiekującej się orlikami. Pierwszym pomysłem nowego zarządu była niepotrzebna  zmiana programu informatycznego ( moim zdaniem niepotrzebne koszta) i od tej pory zaczęły się kłopoty animatorów.  Ludzi specjalnie wyszkolonych, mających już nabyte przygotowanie praktyczne. W Polsce jest ich 3600, od początku roku nie mają podpisanych umów i nie dostają za swoją pracę wynagrodzenia. Chciałbym zaznaczyć, że najczęściej są to fanatycy sportu, którzy poświęcają swój czas dla ludzi. A ludzi takich Polacy bardzo potrzebują, szczególnie przyglądając się najnowszym raportom WHO. Niemal 30 % jedenastolatków ma nadwagę, 26% czternastolatków, a ludzi dorosłych ponad 50 %. Czy Polska może sobie pozwolić na niszczenie przez PiS dobrych programów poprzedników i masowe odejście animatorów z pracy? Należy zdać sobie również sprawę, że w większości są to ludzie, którzy jednocześnie odpowiadają za stan obiektów, pracując jako gospodarz obiektu, a do ich obowiązków należy utrzymanie stanu technicznego obiektu, jego czystości oraz wizerunku estetycznego.

PiS przeprowadzając swoją ,,dobrą zmianę” w Fundacji,  powołuje się oczywiście na wyssane z palca zarzuty i przeprowadzane audyty.  Niestety audyty Ministra Sportu nie dadzą Polakom zdrowia. Minister Sportu i Fundacji Rozwoju Kultury Fizycznej zapewnia, że pieniądze dla animatorów zostały już wypłacone. Jak jednak można się przekonać na stronie Fundacji pojawia się mnóstwo komentarzy, że jest to nieprawda a pieniądze do wielu z nich nie dotarły. Wielu z nich nie ma nadal podpisanych umów. Nasuwa się więc pytanie: skoro nie ma podpisanych umów to na jakiej zasadzie otrzymali pieniądze? Należy przypomnieć, że do 31 grudnia 2015 animatorzy otrzymywali przez 9 miesięcy 1000 zł brutto ( przy jednym pracującym na obiekcie) odprowadzając jedynie podatek. Dzięki dobrej zmianie i poszukiwaniu pieniędzy na spełnienie nierealnych obietnic wyborczych, PiS wprowadziło od tych umów obowiązek odprowadzania składki ZUS.  Kolejna miła niespodzianka dla animatorów.

Mam nadzieję, że sprawa umów i wypłat wynagrodzenia animatorom zostanie jak najszybciej wyjaśniona, a rząd PiS-u swoimi zmianami nie sprawi że obiekty będą za chwilę świeciły pustkami.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress